Reklama : sklep rowerowy roweryrecykling odpady utylizacja wyposażenie łazienek kolagen kolagen naturalny zmarszczki tršdzik blizny rozstępy kosmetyka hale stalowe solarium uzdatnianie wody filtry do wody kajaki spływy kajakowe domofony wideodomofony telewizja przemysłowa CCTV
Porównując modele tłumików Manitou Swinger 4-Way (dla identycznej długości montażowej, 190mm) i wymieniając wersję sprężynową na powietrzną możemy uzyskać oszczędność sięgającą ponad 450 gram (masa sprężyny). W tym momencie z 4500g , obniżamy zatem masę ramy do 4000g. To niemało, tym bardziej, że uprzedzając fakty, urwanie jednorazowo pół kilograma masy w rowerze jest trudną sztuką nawet dla zamożnych "tuningowców". Drugim ważnym aspektem jest kwestia opłacalności wymiany damperów - dla przytoczonego tutaj przykładu, koszt zakupu Manitou Air wyniósł 450 dolarów, podczas gdy za używanego Manitou Coil udało nam się odzyskać 200 USD, a więc finałowy koszt tego upgrade'u to okolice 250 dolarów (ok. 670pln) - tyle zapłacimy za oszczędność 500g na masie tłumika. Nie trudno policzyć, że koszt 100gram ~ 140pln.
Ale, ale, istotna uwaga - powyższe koszty podajemy orientacyjnie, a korzystając z niezłych okazji trafiających się na aukcjach www.allegropl, a szczególnie amerykańskim www.ebaycom, możemy upolować znacznie ciekawsze oferty mało używanych tłumików(lub też zupełnie nowych) w świetnym stanie np. Manitou Swinger 3-Way za cenę 130 dolarów włącznie z przesyłką. I właśnie między innymi na tym polega prawdziwa sztuka odchudzania wydać najmniej, odzyskać z używanych komponentów jak najwięcej. Warto wertować w tym celu ofertę amerykańskich sklepów internetowych, bądź ichniejszych aukcji, dzięki dużym różnicom cenowym pomiędzy rynkiem polskim a amerykańskim nadal można na tego typu operacjach sporo zyskać czego dobrym przykładem jest poniższa wymiana:

podobnie bowiem sytuacja wygląda w przypadku Foxów, do zyskania mamy 450-500g masy na rezygnacji ze sprężyny. Oficjalna cena DHX Air 5.0 u polskiego przedstawiciela Cult Bikes wynosi 2170pln. Opór kasy. Możemy jednak szperając cierpliwie na amerykańskich aukcjach kupić będący w dobrym stanie/nowy tłumik za cenę 250-300 USD (doliczyć należy koszt przesyłki, w niektórych przypadkach cło). W realnym wariancie zapłacimy więc za tłumik około 1100pln(z przesyłką), a jeśli uda nam się sprzedać FOX DHX 5.0 Coil za cenę 800-1000pln w Polsce, możemy wyjść na tej zamianie praktycznie na zero(!).
Jeszcze więcej zaoszczędzimy na wymianie tłumika 5th Element (Coil -> Air) - oszczędność na powietrznym damperze może wynieść ponad 600g (w zależności od długości montażowej). W przypadku produktów 5th Element trzeba pamiętać o tym, że Progressive Suspension zaprzestała produkcji damperów - warto więc przesiadać się na "tlenówki" innych firm.
| 5th Element Coil'03 |
937 g |
216mm |
| 5th Element Air'03 |
270g |
216mm |
Chwila dygresji /ku przestrodze/, znamienny jest przypadek znajomego, który za obniżenie masy zapłacił ...gorszą jakością pracy zawieszenia - podczas zamiany tak newralgicznych elementów jak tłumiki, nie ma sensu kupować wersji gorszej od tej, którą posiadaliśmy do tej pory. Taką zmianę można wykorzystać do "zapodania" wyższego modelu dampera, wówczas taka zmiana ma i ręce i nogi.
Przykładowe masy tłumików powietrznych
| Rock Shox Pearl 3.1 |
315g(190mm) |
1190pln |
| Rock Shox MC 3.1 |
240g (165mm) |
999pln |
| DT Swiss SSD 225 |
216g (165mm) |
899pln |
| DT Swiss Carbon |
146g (165mm) |
1899pln |
| Fox Float RP23 |
213g (165mm) |
1680pln |
| Fox DHX 5.0Air |
450g |
2170pln |
| Manitou Swinger Air X4 |
od 400g |
- |
| Manitou Swinger Air X3 |
od 250g |
- |
źródlo : http://www.rower.com/archiwum.php?art=3247
Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło, Żeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął, Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość,
odpady przemysłoweŻeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
surowce wtórneNie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić SLU, 06 już do końca tak być musi Z roku na rok starszy, ale duchem wciąż jak dzieciak
odpady niebezpieczneJuż nie chce mi się czekać, za złem świata uciekać Zagrożenie sam dla siebie, oto ja, ta wsza Niekontrolowana pchła co pod prąd wciąż wbija
recyklingWciąż przepita szyja wciąż hece wywija Wciąż skurwieli dobija, a najbliższych wciąż wspiera Oto gadka szczera jeśli jeszcze żeś nie załapał
odbiór odpadówTu mija dziesięć lat nadal mam młodzieńczy zapał Debiut fonograficzny, wstecz dekadę, bieda precz Bieda zła rzecz, nie chcę tej kurwy mieć
odpadyI żeby nie wiem co, nie chcę tu głupoty palnąć Ale biedy niczym kurwy, do domy nie dam przygarnąć Życia nie znałem, biedak nie wie co to życie
utylizacjaWierzycie, sami wiecie, że do dupy z takim życiem Nie utonąć w zachwycie, bez szans na takie harce
półka łazienkowaPrzysięgałem przed Bogiem, że nie skończę jak ci w Barce Anonimowe wsparcie, kto dawał wszy żarcie Mowie o tym otwarcie, masz więcej, oddaj
wieszak łazienkowySam nie zeżresz, nie chowaj, nie chomikuj, nie noraj Podziel się z tym, co nic nie jadł od wczoraj Jak nie to kurwo konaj, do tych wierszy się przekonaj
uchwyt do papieru toaletowegoJesteś swój, łapiesz moment swego życia pejzoner Już nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę Nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę
mydelniczkaŻeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło, Żeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął, Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość,
wyposażenie łazienekŻeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
przeciskiBy marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić SLU, 06 już do końca tak być musi
zawiesia łańcuchoweI były takie dni, że na nic nie było sił Że człowiek był bezsilny i w tej bezsilności gnił Nie liczyłem na cuda, czy wierzyłem ze się uda
zawiesia pasoweŚmiałem się z filmów, w których ludziom się odmieniał Parszywy los, z dnia na dzień bo w realu, dzień w dzień Widziałem co innego, wiem, że wiesz o co mi biega
zawiesiaWiedział też każdy kolega, już w czasach podstawówki Obdarci, biedni, lecz bystrzaki, nie półgłówki Miałem co innego w planach, bez drugiego śniadania
szkicownikiZ książka pod pachą, uciekałem w świat marzeń Od złych, codziennych zdarzeń, do domu nie spieszno wracać Waldas znów leczy kaca, wyniszczała go praca
passepartoutNie chcąc uczyć się w hałasach, chłonę życie na streecie Od początku, już do końca, nieśmiertelne Jeżyce Spróbuj znaleźć dziewice, dokładnie dziesięć lat temu
drewno klejoneWiedziałem że w tym jestem, nie bez powodu, celu Więc inaczej niż wielu znanych mi rówieśników Wciąż przy głośniku, z kartką w zeszyciku
chodnikiZapisywałem bełwy, że bronx, bronx bez przerwy Na życie pazerny miałem już zszargane nerwy 24.03.06 on odszedł, a ja jestem na swoim
dywanyZe slumsów mały książe, z kupa długów, czy zdąrzę Wyprawiliśmy pogrzeb, i weź tu pomyśl mądrze I gdzie znów byłeś Boże
dywanW chacie mam zmrok, znów odcięli mi prąd Wole ulicy jazgot, o tej porze w dół fiasko Czas wyruszyć na miasto, czy chciałem tam siać zło
paleciakiJak ja takimi gardzą, miałem wybór, nie bardzo Czy bałem się patrząc, dziś na to z perspektywy Pozbawiony miłości, byłem w chuj nieszczęśliwy
narzędzia ręczneTo był mój ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych Ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło,
stacja diagnostycznaŻeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął, Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość, Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
smarownicaŻeby nam się ułożyło, by do końca git już było By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić SLU, 06 już do końca tak być musi
nussbaumPraca, pasja, fart, trochę talentu Oto wszystkie tajniki Rysiowego patentu Kopalnia mętu Kozak był tylko z nazwiska Ale nigdy nie zapomnę, tego prześmiesznego pyska
wyważarkaUpadł wydawca, artysta, patrząc na to przez pryzmat Następstw i zdarzeń, czy to jedno i to samo 96 od tego roku z rapu zarabiam siano
diagnostykaWcześniej pakowałem w ten interes cały szmal By ten syf na demach grał, na ulicach był szał Wszędzie docierała, moja plugawa mowa
texaNiecenzuralne słowa, mój świat zdarzył zwariować Wielu z was już tu nie ma, kilku szybciej chłonie ziemia Zapomniana dzielnica i nic się nie zmienia Poza tym, że mi wyszło a ty nie szykuj dla mnie noszy
podnośnikDobrze wiesz, że 5 lat temu nie dałbyś za mnie 5 groszy Nie czuj się przez to gorszy, bo kiedyś byłeś lepszy
wyposażenie warsztatówJa nie będę triumfował, głupot nie będę pieprzył A do ciebie skarbie jedno, gdybym mógł cię przekonać Może gdybym cofnął czas, zechciałaś byś mnie pokochać Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło,
owiewki samochodoweŻeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął, Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość, Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
owiewkiŻeby nam się ułożyło, by do końca git już było By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić SLU, 06 już do końca tak być musi